Sprawdziliśmy sytuację na lokalnym rynku pelletu – ceny w naszym powiecie rosną, a mieszkańcy coraz częściej skarżą się na problemy z dostępnością tego opału.
Jak wynika z naszych ustaleń, dostawcy przy składaniu zamówień podnoszą stawki, co skutkuje tym, że sklepy boją się sprzedawać pellet w cenach powyżej 35 zł za worek. Obecnie niektóre punkty handlowe sprzedają go nawet po 50 zł za worek.
– Ludzie dzwonią, pytają, kiedy będzie dostępny pellet i ile będzie kosztował. Niestety, sytuacja na rynku krajowym też wpływa na nasze ceny – mówi właściciel lokalnego sklepu opałowego.
Jak przekazał jeden ze sprzedawców: ostatnia dostawa zmieniła cenę o 300 zł/tona w ciągu tygodnia. – Nie możemy zatowarować się na zapas, bo praktycznie koniec zimy i w marcu już nikt nie będzie pytał o pellet – mówi przedstawiciel sklepu z Jędrzejowa. Od poniedziałku będą wprowadzone limity 20 worków – dodaje.
Rosnące ceny są efektem nie tylko ograniczonej dostępności surowca, ale też większego popytu w całym kraju oraz wyjątkowo mroźnej zimy. W niektórych przypadkach klienci muszą rezerwować pellet z wyprzedzeniem lub szukać alternatywnych źródeł ogrzewania.
Ministerstwo Energii poinformowało w komunikacie do mediów, że Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) sprawdzi, czy działania producentów i dystrybutorów pelletu nie prowadzą do sztucznego ograniczania podaży. W przypadku stwierdzenia nieprawidłowości możliwe będą interwencje państwowe, podobnie jak miało to miejsce wcześniej na rynku masła.
Mieszkańcy naszego powiatu radzą sobie, jak mogą – niektórzy pożyczają worki pelletu od sąsiadów, inni ograniczają zużycie opału, by przetrwać zimowe tygodnie.



