Strona głównaGminyJak Andrzej Tkacz, sołtys Folgi Pierwszej, został twarzą medialnych relacji po tragedii...

Jak Andrzej Tkacz, sołtys Folgi Pierwszej, został twarzą medialnych relacji po tragedii w Mierzawie

Tragedia, która wstrząsnęła mieszkańcami Mierzawy i okolic, sprawiła, że niewielkie miejscowości położone w powiecie jędrzejowskim znalazły się nagle w centrum zainteresowania ogólnopolskich mediów. Na miejsce przyjechały ekipy największych stacji telewizyjnych, reporterzy portali internetowych, dziennikarze prasowi oraz fotoreporterzy. Wszyscy szukali odpowiedzi na te same pytania. Jak mogło dojść do tak dramatycznych wydarzeń? Jak wygląda życie w tej okolicy? Kim byli ludzie, których dotknęła tragedia?

Problem był jeden. Mieszkańcy nie chcieli rozmawiać.

Szok, strach i niedowierzanie sprawiły, że wiele osób zamknęło się w swoich domach. Na widok kamer ludzie odchodzili, unikali kontaktu z mediami, odmawiali komentarzy. Niektórzy bali się nawet wychodzić na drogę. Atmosfera była napięta, a tragedia zbyt świeża, by większość mieszkańców była gotowa publicznie mówić o tym, co się wydarzyło.

Wtedy pojawił się Andrzej Tkacz.

Wieloletni sołtys Folgi Pierwszej jako pierwszy zdecydował się porozmawiać z dziennikarzami. Już w sobotni poranek, krótko po godzinie ósmej, udzielił pierwszych wypowiedzi reporterom obecnym na miejscu na początku z ITV Jędrzejów, Echa Dnia i Polsat News. Następnie pojawiał się w kolejnych materiałach przygotowywanych przez ogólnopolskie i regionalne redakcje. To właśnie jego słowa zaczęły być cytowane najczęściej. Był kilkanaście razy na Polsat News, Wydarzenia 24, TVP Info, TVN24, TVP 3, pojawił się w Wydarzeniach Polsatu, Informacjach TVP a także w programie Uwaga TVN na żywo oraz większości stacji radiowych i portali informacyjnych. To tylko kilka klapsów z mediów, które otrzymaliśmy od państwa:

Andrzej Tkacz nie był przypadkowym rozmówcą.

Andrzej Tkacz ma 66 lat, ma żonę syna i trzy córki. Mieszka w Foldze Pierwszej od wielu lat. Od lat jest również sołtysem. Doskonale zna okolicę, jej mieszkańców i historię okolicznych miejscowości w tym Mierzawy. Jak podkreślał w rozmowach z dziennikarzami, tragedia nie wydarzyła się gdzieś daleko. Rozegrała się praktycznie za miedzą. Od miejsca zamieszkania sołtysa do miejsca zdarzenia jest zaledwie kilkaset metrów. Z pól otaczających Folgę Pierwszą widać zabudowania związane z całą sprawą. Dla mieszkańców nie była to więc odległa wiadomość z telewizji. Było to wydarzenie, które dotknęło ludzi znających się od wielu lat.

Tkacz znał zarówno osoby, które stały się ofiarami tragedii, jak i wielu mieszkańców okolicy związanych z tą historią. W niewielkich miejscowościach relacje międzyludzkie wyglądają inaczej niż w dużych miastach. Tutaj ludzie spotykają się przez całe życie. Znają swoje rodziny, historię gospodarstw i codzienne problemy. Jak mówią mieszkańcy: Andrzej to dobry i zawsze pomocny rolnik. Zaangażowany społecznie, wielki patriota i prawdziwy polak.

Właśnie dlatego jego wypowiedzi były tak poruszające. Nie mówił jako ekspert zaproszony do studia telewizyjnego. Mówił jako zapłakany sąsiad. W niemal każdej rozmowie z dziennikarzami powracał jeden motyw. Tu zawsze był spokój.

Andrzej Tkacz podkreślał, że okolice Mierżawy i Folgi Pierwszej przez lata uchodziły za miejsce wyjątkowo bezpieczne. Mieszkańcy żyli obok siebie zgodnie, pomagali sobie nawzajem i nie pamiętali wydarzeń podobnych do tych, które nagle znalazły się na czołówkach serwisów informacyjnych. Jego słowa idealnie oddawały emocje panujące wśród mieszkańców.

Widzowie w całej Polsce mogli zobaczyć człowieka autentycznie poruszonego tym, co się wydarzyło. Nie było w tym medialnej kalkulacji ani przygotowanych wcześniej formułek. Było zwyczajne ludzkie zdziwienie i smutek. To właśnie ta naturalność sprawiła, że kolejne redakcje chciały rozmawiać właśnie z nim.

Z biegiem godzin Andrzej Tkacz stał się jednym z najczęściej wypowiadających się mieszkańców okolicy.

Pojawiał się w materiałach przygotowywanych przez różne redakcje telewizyjne, prasowe i internetowe. Dziennikarze szukali ludzi zdolnych opowiedzieć o charakterze miejscowości i nastrojach panujących wśród mieszkańców. Sołtys Folgi Pierwszej okazał się idealnym rozmówcą. Spokojny, rzeczowy i wiarygodny.

W efekcie wielu mieszkańców zaczęło żartować, że stał się lokalnym ekspertem od wszystkiego, co dotyczy Mierzawy i okolic. Gdzie pojawiała się kamera, tam prędzej czy później pojawiał się także komentarz Andrzeja Tkacza.

Sama Folga Pierwsza jest miejscem wyjątkowym.

Jej historia związana jest z dawnym folwarkiem, od którego pochodzi nazwa miejscowości. Przez dziesięciolecia były to tereny typowo rolnicze, a po kolejnych zmianach historycznych osiedlały się tutaj następne rodziny. Dziś miejscowość liczy zaledwie kilka domów rozrzuconych pośród pól. Miejscowość ta wywodzi się z dawnego dworu szlacheckiego, który należał do przodków margrabiego Wielopolskiego. Po reformie rolnej osiedlono tam kilka rodzin, w tym przodków Andrzeja oraz przodków ofiary nożownika.

Mimo niewielkich rozmiarów mieszkańcy są ze sobą bardzo związani. Wielu z nich mówi, że choć formalnie nie są rodziną, funkcjonują jak jedna wielka społeczność. Pożyczają sobie sprzęt rolniczy. Pomagają przy pracach gospodarskich. Doglądają swoich posesji podczas nieobecności sąsiadów. Wiedzą, kto potrzebuje pomocy i kto przeżywa trudniejsze chwile.

To właśnie dlatego wielu mieszkańców określa Folgę Pierwszą jako miejsce przypominające serialowe Wilkowyje – niewielką społeczność, w której każdy zna każdego.

Mieszkańcy podkreślają również, że w ciągu ostatnich lat miejscowość bardzo się zmieniła.

Jeszcze stosunkowo niedawno część dróg nie była utwardzona, a infrastruktura pozostawiała wiele do życzenia. Dziś przez wieś prowadzą asfaltowe drogi, pojawiło się oświetlenie uliczne, nowe oznakowanie oraz nowoczesne rozwiązania telekomunikacyjne. Do mieszkańców dotarł światłowodowy internet, który jeszcze kilka lat temu wydawał się czymś odległym i mało realnym.

Folga Pierwsza stopniowo przestała być miejscowością pozostającą na uboczu rozwoju cywilizacyjnego. W opinii wielu mieszkańców ogromny udział w tych zmianach miał właśnie Andrzej Tkacz.

Jako sołtys przez lata zabiegał o inwestycje, reprezentował mieszkańców przed władzami samorządowymi i starał się rozwiązywać codzienne problemy niewielkiej społeczności. Choć głównym tematem rozmów pozostawała tragedia, uwagę części widzów przykuł jeszcze jeden element.

Koszulka Andrzeja Tkacza.

Sołtys występował przed kamerami ubrany w charakterystyczny t-shirt z logo dawnej sieci telefonii komórkowej Idea. Dla wielu widzów był to prawdziwy powrót do przeszłości. Marka Idea zniknęła z rynku wiele lat temu, dlatego internauci szybko zaczęli komentować nietypowy element garderoby bohatera medialnych relacji. W mediach społecznościowych pojawiały się żartobliwe wpisy sugerujące, że koszulka jest niemal zabytkiem i pamięta początki telefonii komórkowej w Polsce. Jednak dla wielu osób ten szczegół stał się symbolem autentyczności sołtysa. Nie występował przed kamerami w garniturze. Nie przygotowywał profesjonalnego wizerunku. Nie próbował wyglądać jak telewizyjny ekspert. Wyszedł do dziennikarzy dokładnie taki, jaki jest na co dzień.I właśnie to spodobało się widzom.

Siła tego fenomenu tkwi w prostocie.

Fenomen popularności Andrzeja Tkacza można wyjaśnić bardzo prosto. Był autentyczny. Nie próbował kreować sensacji. Nie budował własnej legendy. Nie przedstawiał się jako specjalista od spraw kryminalnych. Opowiadał co czuje i jak jest w szoku. W czasach, gdy wiele publicznych wypowiedzi brzmi sztucznie i wyuczenie, jego słowa były zwykłą rozmową mieszkańca wsi z drugim człowiekiem. I właśnie dlatego zapadły ludziom w pamięć. Historia Andrzeja Tkacza pokazuje, że czasami najbardziej rozpoznawalnymi postaciami medialnych wydarzeń nie zostają celebryci, politycy czy eksperci. Czasami są nimi zwykli ludzie. Ludzie, którzy w trudnym momencie znajdują odwagę, by powiedzieć kilka szczerych słów.

Sołtys niewielkiej Folgi Pierwszej nie planował medialnej kariery. Nie szukał rozgłosu. Nie zabiegał o obecność przed kamerami. A jednak to właśnie on stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych głosów okolicy, gdy cała Polska próbowała zrozumieć, jak do tragedii mogło dojść w miejscu, które przez lata uchodziło za spokojne, bezpieczne i niemal sielankowe.

I być może właśnie dlatego mieszkańcy zapamiętają ten czas nie tylko jako moment wielkiego smutku, ale również jako chwilę, gdy ich sołtys wsi obok pokazał, że prawdziwa wiarygodność nie wynika z popularności, lecz z autentyczności.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

- Reklama -
Szkoła Agnes

Najbardziej polularne