Naprzód Jędrzejów przegrał swój pierwszy mecz na własnym stadionie z Avią Świdnik 0:1. Mecz, rozegrany przy pięknej pogodzie, zgromadził na trybunach kilkuset kibiców i dostarczył sporo emocji.
Pierwsza połowa? W miarę wyrównana. Avia zaczęła konkretnie i szybko to udokumentowała – już w 8. minucie Damian Zbozień, były ekstraklasowiec, wykorzystał złe ustawienie defensywy KSN, dostał piłkę i spokojnie wykończył akcję na 0:1. Potem mecz się wyrównał, Naprzód próbował, szarpał skrzydłami, ale nie przekładało się to na sytuacje. Avia była spokojna, dobrze się ustawiała, kontrolowała przestrzeń i wyglądało na to, że w Jędrzejowie czeka nas kolejny taktyczny pasjans – cichy mecz, bez emocji. Tylko że… po przerwie sytuacja się zmieniła. I to całkowicie.
W drugiej połowie istniał już tylko jeden zespół – Naprzód. Gospodarze zaczęli grać wysokim pressingiem, agresywnie, dokładnie. Przejęli środek pola, zdominowali Avię, która cofnęła się głęboko i wyglądała na zupełnie bezradną. Naprzód był szybszy, bardziej konkretny, momentami miażdżył. W 64. minucie Kacper Durda huknął z dystansu, piłka odbiła się od poprzeczki i wyleciała nad bramką – centymetry dzieliły gospodarzy od gola, który byłby jak najbardziej zasłużony. Chwilę później, w 72. minucie, Papka dostał piłkę z lewej strony, ściął do środka i oddał techniczny, płaski strzał – futbolówka minęła prawy słupek dosłownie o kilka centymetrów. Avia oddychała rękawami. Nie potrafiła wyjść z własnej połowy, a w 77. minucie Sianos odpalił potężną bombę z 20. metra – znowu minimalnie obok, piłka dosłownie musnęła powietrze przy słupku. Kibice łapali się za głowy, bo było jasne: Naprzód gra swój najlepszy mecz od miesięcy, a bramka nie chce wpaść.
Avia? Cały czas cofnięta, praktycznie bez gry ofensywnej. Mieli jedną sytuację – 86. minuta, kontra, Arkadiusz Maj wychodzi sam na sam z bramkarzem… i uderza obok słupka. Tyle, jeśli chodzi o ich ofensywę po 8. minucie. Reszta to był mecz Naprzodu. Gra z pomysłem, z intensywnością, z jakością. Do pełni szczęścia zabrakło jednego: skuteczności.
Po meczu trener Marcin Pluta nie krył rozczarowania, ale też nie bił na alarm. – To był naprawdę dobry występ. Zagraliśmy z charakterem i jakością. Musimy pracować nad wykończeniem, bo cała reszta funkcjonuje. Jeśli będziemy tak wyglądać w kolejnych meczach, punkty przyjdą szybciej niż się wydaje – powiedział.
Naprzód przegrywa po raz drugi z rzędu, ale to porażka, która bardziej buduje niż niszczy. Gdyby piłka nożna była grą na punkty za wrażenie artystyczne, dziś wynik brzmiałby co najmniej 2:1 dla Jędrzejowa. Ale jest, jak jest – piłka czasem bywa cyniczna. Avia zrobiła swoje wcześnie i potem po prostu przetrwała. Cała reszta należała do Naprzodu.
Naprzód: O. Nowak – Krzeszowski (85 Kośmider), Nasidłowski (68 Żądło), Ł. Kowalski, Bażant (88 Rak) – Krzywiecki (68 Sianos), Piskorz, Moskiewicz – Papka, Rogula, Durda.
Większa fotorelacja z meczu pojawi się wkrótce na naszym fanpage oraz klubowym.
https://www.facebook.com/100063488920925/posts/1332096628916622/ – pełna foto relacja
Krótka fotorelacja:


















